Ryzyko jakiego podjęło się Toro Rosso, mogło dać debiutantowi Jean-Ericowi Vergne zwycięstwo w Monako.
Czytaj całość...

"Znaki zapytania" po pierwszych dniach zimowych testów PDF Drukuj Email
Autor: Paulina Jakubczak   
Piątek, 10 Luty 2012 16:07
Podczas gdy uśmiechy nie schodzą z twarzy członków załogi Lotusa, tego samego nie można powiedzieć o nastrojach w Ferrari, McLarenie czy nawet Red Bullu.

Lewis Hamilton po raz pierwszy jeździł nowym MP4-17 w czwartek i powiedział, że nowy McLaren sprawuje się „całkiem dobrze”.

Moje pierwsze odczucia są bardzo pozytywne. Samochód wydaje się dość szybki" – dodał.

Jednak każdy inny bolid w specyfikacji 2012 charakteryzuje się 'garbatym' nosem, a raporty donoszą, że McLaren, ze względu na konserwatywne podejście, przegapił to rozwiązanie.

To nie jest trik, czy luka, którą przeoczyliśmy” – stwierdził dyrektor techniczny McLarena Paddy Lowe. -„Niektórzy ludzie mają ciekawe pomysły na zastosowanie tego złamania i z zainteresowaniem śledzimy wszystkie te rzeczy.”

Rzeczywiście, McLaren nie był daleki od tempa nowego Red Bulla w rękach Sebastiana Vettela, jednak jeśli spojrzeć na rezultaty, to para notowała sporą stratę do osiągów Romaina Gorsjeana w Lotusie E20 i Mercedesa z 2011 roku, którego prowadził Nico Rosberg.

Vettel, który podobnie jak Hamilton, pierwsze doświadczenia w nowej konstrukcji zbierał w czwartek, przyznał, że istnieją „znaki zapytania” dotyczące zespołów, które wcześniej nadawały tempo.

Niemniej, obecny mistrz świata powiedział: „Jesteśmy tam, gdzie chcemy być. Wrażenia są dobre, tak jak oczekiwaliśmy”.

Dietrich Mateschitz, który odwiedził padok w Jerez, zgodził się: „To wygląda całkiem dobrze, ale cokolwiek innego byłoby zaskoczeniem, ponieważ samochód jest ewolucją [poprzedniego].”

Znacznie więcej powodów do zmartwień wydaje się mieć  Ferrari, ponieważ agresywny model na 2012 rok nie wydawał się być szybszy w rękach Fernando Alonso, niż gdy kierował nim Felipe Massa.

Brytyjski Daily Mail donosi, że F2012 jest „brzydki w więcej niż jednym aspekcie”.

„Mogę tylko powiedzieć, że potrzeba dokonać sporej ilości analiz, by złożyć razem wszystkie kawałki układanki. Nie jestem zadowolony z tego, gdzie w tej chwili jesteśmy” – powiedział dyrektor techniczny Ferrari Pat Fry.

Zapewne jeszcze mniej szczęśliwy nastrój panował w czwartek w Force India po tym, jak Jules Bianchi rozbił VJM05 tuż przed ustanowieniem czasu, przez co Nico Hulkenberg nie miał nic do roboty przez cały dzień. Naprawę samochodu uniemożliwiał bark odpowiednich części na torze.

Bardzo mi przykro, moja pomyłka kosztowała zespół dużo czasu i wysiłku” – kajał się Francuz.

źródło: onestopstrategy.com

Zmieniony: Piątek, 10 Luty 2012 17:10

Możliwość komentowania jest dostępna tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych czytelników portalu.