2007 / Grand Prix de Monaco
Opis wyścigu
{mosimage}Hiszpan Fernando Alonso po raz drugi w karierze wygrał wyścig F1 na ulicach Monte Carlo. Dla Alonso to drugi triumf w tym sezonie i zarazem 17. w czasie startów w F1. Tuż za Hiszpanem uplasował się Lewis Hamilton. Dla Anglika to 5 z rzędu miejsce na podium w tym sezonie i czwarte 2. miejsce z rzędu. Tym samym para kierowców stajni z Woking wywalczyła drugie w tym roku podwójne zwycięstwo. Trzecie miejsce zajął dziś Felipe Massa. Dobre piąte miejsce wywalczył Robert Kubica. Na mecie wyścigu sklasyfikowano 19 kierowców.

Sam wyścig był nudny do bólu. Na samym torze nie działo się nic specjalnego a wszystkie przetasowania w klasyfikacji zawdzięczamy strategii zjazdów do pit line.

Wśród czołówki kierowców na starcie tylko Nick Heidfeld założył opony typu "Extra Soft". Niemiec dzięki temu zyskał dwie pozycje po starcie. Sam start poszedł gładko i obyło się bez jakichkolwiek kolizji. Szybko prowadzenie objął Fernando Alonso, a zanim podążali: Lewis Hamilton, Felipe Massa, Giancarlo Fisichella, Nick Heidfeld, Nico Rosberg, Rubens Barrichello, Mark Webber i Robert Kubica.

I tak w zasadzie wyglądała sytuacja do pierwszej serii zjazdów do boksu, o ile nie liczyć wypadku Vitantonio Liuzziego na 2.okrążeniu oraz awarii w samochodzie Marka Webbera na 18. kółku.

Na samym torze trio: Alonso, Hamilton, Massa dość szybko uzyskali ponad 20 sekundową przewagę nad Giancarlo Fisichellą, z kolei Włoch miał taką samą przewagę nad duetem niemieckich kierowców.

Pierwszy do boksów z tej grupy zjechał Nico Rosberg (na 26. okrążeniu), potem kolejno zjeżdżali: Fisichella, Alonso, Massa, Hamilton, Heidfeld (dla Niemca był to jedyny postój).

Reszta stawki w tym Robert Kubica postawili na strategię jednego postoju. Fernando, Lewis, Felipe i Giancarlo po pit stopie utrzymali swoje pozycje, natomiast Heidfeld spadł na 9. miejsce, zaś Rosberg na 12.

Po 36. okrążeniach pierwsza ósemka wyglądała następująco: Alonso, Hamilton, Massa, Fisichella, Barrichello, Kubica, Wurz, Button, Heidfeld, Raikkonen.

Na 37. okrążeniu mechaników odwiedził Rubens Barrichello, a potem kolejno: Jenson Button, David Coulthard (wówczas był 13.), Alex Wurz (był 6.), Heikki Kovalainen, Robert Kubica (po boksie Brazylijczyka awansował na 5. miejsce i od razu zaczął uzyskiwać świetne czasy). Polak zjechał na 46. kółku, okrążenie później swoich mechaników odwiedził Scott Speed. Ta niedziela była znakomita w wykonaniu Amerykanina, gdy udawał się na przymusowy postój znajdował się na 12. miejscu a startował z 18. Dwa okrążenia później swój jedyny zjazd do boksów zaplanował Kimi Raikkonen. Fin po pechowych kwalifikacjach dość mozolnie odrabiał straty, by w momencie zjazdu na pit line znajdować się na 7. miejscu.

Wszyscy kierowcy z tego grona, oprócz Wurza, Raikkonena, Massy, Kubicy, Speeda , Coultharda oraz Kovalainenena założyli miękką mieszankę.

Na 51. okrążeniu boksy po raz drugi odwiedził lider wyścigu Fernando Alonso, po kolejnych dwóch mechaników odwiedził Hamilton, po następnych trzech: Massa i Fisichella. Cały kwartet wyruszył na tor na bardzo miękkiej mieszance, co oznaczało li tylko, że więcej zjazdów już nie planują.

W tym czasie Robert Kubica jechał na 5. miejscu starając się odrobić stratę do Fisichelli i zarazem odjechać Heidfeldowi, który w tym momencie znajdował się na 6. miejscu.

Na 53 okrążeniu odpadł 3 zawodnik ze stawki. Adrian Sutil na jednym z zakrętów wpadł w poślizg i uderzył w bandę, co oznaczało dla niego koniec jazdy.

7 okrążeń później dokończyli drugą turę zjazdów tacy kierowcy jak: Barrichello, Button oraz Rosberg, który stracił najwięcej spośród startujących dziś kierowców. Wszystko przez duży korek na trasie, ale przecież sam zawodnik mógł bardziej się postarać. Cała trójka założyła bardzo miękką mieszankę.

Te postoje niewiele już zmieniły w klasyfikacji, poza jednym na 9. miejsce wysforował się Scott Speed. Do mety już nic się nie wydarzyło i Amerykanin ukończył zawody na znakomitym 9. miejscu. Dla Scotta to drugi, najlepszy wynik w karierze kierowcy F1, poprzednio na tym miejscu ukończył zawody podczas ubiegłorocznego GP Australii.

Osiem okrążeń przed metą do boksów zjechał Christijan Albers. W samochodzie Holendra doszło do awarii i już na pojawił się więcej na torze. Ostatecznie został sklasyfikowany na 19. miejscu z 8 okrążeniami straty do zwycięzcy. Na finałowym okrążeniu do boksu zjechał Heikki Kovalainen.

Ostatecznie pierwsza ósemka na mecie wyglądała następująco: 1. Alonso, 2. Hamilton, 3. Massa, 4. Fisichella, 5.Kubica, 6. Heidfeld, 7. Wurz, 8. Raikkonen.

Reasumując: McLaren pokazał wielką klasę dominując przez cały, przedłużony weekend w 54. GP Monaco. Dzięki podwójnemu zwycięstwu McLaren umocnił się na prowadzeniu w Mś konstruktorów, natomiast Fernando Alonso dogonił Lewisa Hamiltona w klasyfikacji kierowców i od godziny 15.41 obaj są liderami mistrzostw.

Największym przegranym dzisiejszego wyścigu jest Scuderia Ferrari, a zwłaszcza Kimi Raikkonen. Fin przez wczorajszy kiepski występ w kwalifikacjach mocno utrudnił sobie walkę o tytuł mistrzowski. 15 punktów straty do kierowców McLarena po 5 wyścigach to nie jest olbrzymia strata ale z pewnością mocno utrudni pozycję Kimiemu.

BMW Sauber dość dużo zapłacił za źle dobraną strategię. Z pewnością można było uzyskać lepsze miejsca niż 5 i 6, zwłaszcza coś na ten temat może powiedzieć Robert Kubica, który znakomicie radził sobie na torze, zwłaszcza gdy usunął mu się z drogi Rubens Barrichello. W pewnym momencie krakowianin był najszybszym kierowcą na torze.

Po dzisiejszym dniu widać, że formę łapią dwa teamy: Renault oraz Honda. Miejsce tuż za podium dla Giancarlo Fisichelli, to najlepszy wynik francuskiego zespołu w tym roku. Z kolei duet Hondy przez dłuższy okres czasu za sprawą Rubensa Barrichello mógł myśleć o jakiejkolwiek zdobyczy punktowej, niestety skończyło się na 10. miejscu. Jedyną satysfakcją dla Brazylijczyka pozostaje fakt, iż wciąż jest lepszym w tym sezonie kierowcą Hondy. Jenson Button jeszcze ani razu w tym roku nie był wyżej na mecie niż Rubens.

Wreszcie punkty zdobył Alex Wurz. O ile w kwalifikacjach nie pojechał na miarę swoich prawdziwych możliwości o tyle w wyścigu pokazał klasę i nie dał się ograć Kimiemu Raikkonenowi. Przez problemy (korki) w drugiej części wyścigu szanse na choć jeden punkt pogrzebał Nico Rosberg. Pomimo tego Williams może być szczęśliwy, drugi kolejny wyścig z przynajmniej 2 punktami.

O innych stajniach nie warto nic pisać, bo nic specjalnego nie pokazali.

Sam wyścig był w tym roku wyjątkowo nudny, praktycznie żadnych manewrów wyprzedzania. Panie prezydencie FIA, weź Pan coś zrób, bo wkrótce Formuła 1 będzie kandydować do najnudniejszego sportu samochodowego na świecie.

Teraz "cyrk F1" przenosi się za Atlantyk, gdzie 10 i 17 czerwca odbędą się dwa wyścigi. Pierwszy o GP Kanady, a tydzień później o GP USA.

Do Europy Formuła 1 powróci dopiero 1 lipca, czyli na GP Francji.




Przejście do GP nr 5