F1ultra Forum: Formuła 1, GP2 i inne serie na www.f1ultra.pl

Forum fanów Formuły 1 i czytelników F1ultra
Teraz jest 24 wrz 2018, o 15:26

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 162 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 9  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Bezpieczeństwo, trzymacze i takie sprawy
PostNapisane: 20 lip 2009, o 13:36 
Offline
moderator
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 9 mar 2002, o 01:00
Posty: 5376
Lokalizacja: już nie Kaszëbë
To się urodziło w temacie o wypadku Surteesa na Brands Hatch. Myślę, że tu jest bardziej odpowiednie miejsce.

jdaniels napisał(a):
A ja się trochę dziwię temu świętemu oburzeniu, szczególnie gdy zestawić je z argumentacją.

Dlatego spróbujmy trochę czasu poświęcić argumentacji i porozmawiać o technicznych możliwościach.

jdaniels napisał(a):
Nie wiem jak dla innych ale dla mnie jasne jest, że sporty motorowe, wyścigi i inne podobne gdzie najróżniejszymi maszynami ludzie osiągają spore prędkości na limitach przyczepności są z definicji niebezpieczne i branie w nich czynnego udziału to oczywiste ryzyko śmierci lub trwałego kalectwa. Nie wierzę również, że kierowcy nie zdają sobie z tego sprawy - ja to nazywam wkalkulowane ryzyko.

Myślę, że to jest oczywiste dla wszystkich, którzy to forum czytają. Niekoniecznie dla wszystkich oglądających wyścigi w telewizji.
Ryzyko jest wkalkulowane i kierowcy zdają sobie z niego sprawę, jedni bardziej, inni mniej, ale o mentalności kierowców nie będziemy tu mówić. Jest jednak parę przypadków wymagających interwencji psychologa.

jdaniels napisał(a):
Oczywiście każde takie zdarzenie to czyjaś osobista tragedia i też wolałbym żeby często młodzi ludzie nie płacili życiem za swoją pasję ale obudźcie się panowie, to nie film tylko realne życie. Nie ma i nie będzie prawdopodobnie nigdy 100% zabezpieczeń dających gwarancję bezpieczeństwa. A już oczekiwanie pełnego bezpieczeństwa w wyścigach, gdzie kierowca siedzi w otwartym kokpicie ociera się o naiwność.

A w zamkniętym się nie ociera? Też się ociera.
Tylko dlaczego 100% i pełnego? Skoro jesteśmy w gronie trochę bardziej świadomym, nie sprowadzajmy się w ten sposób do parteru. Dobrze, nie będzie 100%. Nikt nie jest taki głupi. Ale jak ktoś pyta, dlaczego zostawiamy 99,5% kiedy technicznie możliwe jest 99,6%, trzeba pomyśleć nad inną odpowiedzią, ogólniki nie wystarczą.

jdaniels napisał(a):
Czytałem na tym forum wiele szyderstw na temat choćby asfaltowych kilometrowych poboczy, a spróbujcie sobie ten tragiczny wypadek wyobrazić właśnie na jednym z tych torów - nie zaistniałby wcale i żadne linki do kół nie byłyby potrzebne.

Taki wypadek nie. Nie ma dwóch jednakowych. Mógłby się zdarzyć trochę inny i to jest powód, aby spokojnie na to czekać? Kiedyś się zdarzy na pewno, a do tego czasu udajemy, że problemu nie ma.
A gdyby na tym konkretnym torze były asfaltowe pobocza, w tym konkretnym przypadku byłoby dwóch zabitych.

jdaniels napisał(a):
Nie oznacza to, że nie należy ich stosować. Tylko czy mocniejsze linki załatwią sprawę ? Szczerze wątpię, zresztą wątpię też czy dałoby radę skonstruować takie linki, które nigdy się nie urwą.

Znów nigdy i zawsze. Może zostaniemy przy moim ulubionym wskaźniku 99,6%? To by było trochę lepiej, niż prawie 100% „urywalności” które obserwujemy.
Nie jestem inżynierem, nie znam się na materiałach. Ale gdybym dostał ćwierć budżetu wywalonego w szambo na jakiś KERS czy inny dyfuzor, jakoś bym sobie poradził z problemem. Może nie linki, trudno powiedzieć. Może bym doszedł do wniosku, że przeszkodą są zawieszenia zrobione z elementów doskonale pracujących w górę i w dół, ale rozpadających się w drzazgi po lekkim pyknięciu z boku? Gdyby skombinować metalowe zawieszenie z takimi linkami, albo z czymś całkiem innym, może koła by się nie urywały?
Na pewno odpowiedź jest komuś znana, brakuje tylko politycznej decyzji. Tak było choćby z pożarami paliwa. Widział ktoś palący się samochód w ostatnich 15 latach? To nie znaczy, że „niepalny” zbiornik paliwa wynaleziono 15 lat temu. Nie, wynaleziono gdzieś za późnego Gomułki. Dobrowolnie nikt tego nie chciał zastosować, bo drogie i ciężkie. Ilu kierowców się spaliło w latach 1970-90? Na palcach nie policzę, bo zabraknie. Trzeba było nakazać i proszę – problemu nie ma. Proponuję więc ten kierunek myślenia, a propagandę zostawmy działaczom FIA, nie zabierajmy im chleba.

jdaniels napisał(a):
A co powiecie np. o wyścigach motocyklowych ? Tych należałoby w ogóle chyba zakazać bo oddać życie w nich jest o wiele łatwiej niż w F2 a w głowę można oberwać nie tylko urwanym kołem ale i całym motocyklem.

A na budowie można spaść z rusztowania. To jest powód, żeby mieszkać w ziemiankach?


Może ktoś będzie miał coś do powiedzenia na ten temat, w sensie bardziej technicznym niż ideologicznym? Ja nie gryzę, a przy okazji mogę się trochę nauczyć. Nie tylko o trzymaczach kół. Wczoraj wpisałem „wheel tethers” w Google i prawie wszystkie wyniki były z lat 1999-2001. Dzisiaj pewnie już jest inaczej, wszyscy są nagle mądrzy. A ja bym chciał wiedzieć na przykład, dlaczego te trzymacze jakoś tam działały 9 lat temu, przez chwilę – tak było, każdy widział – i jakoś przestały? Piszcie co chcecie, byle na temat.

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bezpieczeństwo, trzymacze i takie sprawy
PostNapisane: 20 lip 2009, o 13:43 
Offline
.
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 17 wrz 2006, o 15:52
Posty: 2103
Lokalizacja: Warszawa
Trzymacze nie spełniają swego zadania również F1, Kubicy kółko przeleciało obok głowy w Australii. Komuś innemu też się urwało, te trzymacze to chyba z nazwy tylko.

_________________
Robert Kubica, Kimi Raikkonen, Mark Webber - moi ulubieni kierowcy
Pagani Zonda F, R, Cinque - marzenie

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bezpieczeństwo, trzymacze i takie sprawy
PostNapisane: 20 lip 2009, o 15:04 
Offline
.
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 22 mar 2008, o 16:29
Posty: 202
Wielki Wódz napisał(a):
jdaniels napisał(a):
Oczywiście każde takie zdarzenie to czyjaś osobista tragedia i też wolałbym żeby często młodzi ludzie nie płacili życiem za swoją pasję ale obudźcie się panowie, to nie film tylko realne życie. Nie ma i nie będzie prawdopodobnie nigdy 100% zabezpieczeń dających gwarancję bezpieczeństwa. A już oczekiwanie pełnego bezpieczeństwa w wyścigach, gdzie kierowca siedzi w otwartym kokpicie ociera się o naiwność.

A w zamkniętym się nie ociera? Też się ociera.
Tylko dlaczego 100% i pełnego? Skoro jesteśmy w gronie trochę bardziej świadomym, nie sprowadzajmy się w ten sposób do parteru. Dobrze, nie będzie 100%. Nikt nie jest taki głupi. Ale jak ktoś pyta, dlaczego zostawiamy 99,5% kiedy technicznie możliwe jest 99,6%, trzeba pomyśleć nad inną odpowiedzią, ogólniki nie wystarczą.


W zamkniętym również się ociera choć trochę jednak mniej, pisząc to chciałem jedynie podkreślić, że istnieją (upraszczając) mniej i bardziej niebezpieczne formy ścigania się. I owszem jak najbardziej zgadzam się, że jeśli można to należy zapewnić te 99,6% zamiast 99,5. Tylko idąc tą drogą nasuwa się pytanie: a dlaczego na 99,6 mamy pozostać ? Przecież możemy jeszcze trochę podnieść ten wskaźnik wymyślając jakąś klatkę bezpieczeństwa montowaną wokół głowy kierowcy czy coś tam jeszcze innego.

Wielki Wódz napisał(a):
Taki wypadek nie. Nie ma dwóch jednakowych. Mógłby się zdarzyć trochę inny i to jest powód, aby spokojnie na to czekać? Kiedyś się zdarzy na pewno, a do tego czasu udajemy, że problemu nie ma.
A gdyby na tym konkretnym torze były asfaltowe pobocza, w tym konkretnym przypadku byłoby dwóch zabitych.


Dwóch jednakowych nie ma to wiadomo, są jednak pewne podobieństwa w wielu wypadkach i dałoby radę je jakoś skategoryzować. Ale jak to czekać ? Przecież w historii ścigania zdarzyło się już tyle wypadków najróżniejszych, że naprawdę ciężko by teraz wydarzył się jakiś szczególnie oryginalny, w ten sposób można napisać w zasadzie o każdym wypadku. Ostatniego zdania nie rozumiem, mógłbyś rozwinąć ?

Dalej już nie będę cytował tylko się w skrócie ustosunkuję. Koła z pewnością nie muszą się urywać tak często jak obecnie. I także pełna zgoda, że dałoby się tę "urywalność" mocno zmniejszyć pewnie całkiem niedużym kosztem finansowym, przynajmniej w porównaniu do kosztu różnych mniej lub bardziej potrzebnych technologii. Tylko chyba te linki zapobiegające urwaniu kół są jakoś technicznie określone ? Nie wiem, niech mnie ktoś oświeci jeśli się mylę ale przypuszczam, że jest podobnie jak przykładowo monokok w F1 - musi wytrzymać określone siły, są przeprowadzane testy itp. I jeśli dla kierowców, zespołów poziom zabezpieczeń jest wystarczający to ja rozumiem, że akceptują taki właśnie margines ryzyka. Bo chyba w przeciwnym wypadku głośno by krzyczeli jak choćby w sprawie koców grzewczych.

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bezpieczeństwo, trzymacze i takie sprawy
PostNapisane: 20 lip 2009, o 15:13 
Offline
moderator
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 25 sty 2005, o 21:38
Posty: 13407
Lokalizacja: Siedlce
Może jeszcze chodzi o kwestie mocowania tych "trzymaczy" u RK w wypadku była ostra demolka całego bolidu, został chyba tylko monokok i tam urwały się nie tyle koła co chyba i ich całe mocowania do karoserii. Zapewne w dzisiejszych czasach są materiały, które spokojnie mogły by się nie urwać (np z nich by można zrobić linki) tylko kwestia ich odpowiedniego zamocowania, tak by nie "puściło" ale i by nie stwarzało dodatkowego zagrożenia, przez "zasprężynowania" i uderzenia ponownie w bolid - kierowcę. Może to też kwestia by odpowiednio mocowane były odpowiednie elementy bolidów, może za daleko sie poszło w tym wszechstronnym ropraszaniu energii podczas wypadku i urywaniu siewszystkiego co się da?

_________________
Fanatyczny Fan Formuły 1

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bezpieczeństwo, trzymacze i takie sprawy
PostNapisane: 20 lip 2009, o 16:54 
Offline
moderator
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 9 mar 2002, o 01:00
Posty: 5376
Lokalizacja: już nie Kaszëbë
jdaniels napisał(a):
Przecież możemy jeszcze trochę podnieść ten wskaźnik wymyślając jakąś klatkę bezpieczeństwa montowaną wokół głowy kierowcy czy coś tam jeszcze innego.
Oczywiście, możemy. Wszelkie wynalazki będą mile widziane, jeżeli są sensowne. Jakieś zabezpieczenie przed latającymi przedmiotami, przed całym samochodem przejeżdżającym po głowie, albo przed barierą działającą jak toporek w przypadku lądowania głową w dół.

jdaniels napisał(a):
Dwóch jednakowych nie ma to wiadomo, są jednak pewne podobieństwa w wielu wypadkach i dałoby radę je jakoś skategoryzować. Ale jak to czekać ? Przecież w historii ścigania zdarzyło się już tyle wypadków najróżniejszych, że naprawdę ciężko by teraz wydarzył się jakiś szczególnie oryginalny, w ten sposób można napisać w zasadzie o każdym wypadku. Ostatniego zdania nie rozumiem, mógłbyś rozwinąć ?
O ile mi wiadomo, nikt zawodowo i za pieniądze powołanych do tego organizacji nie zajął się taką kategoryzacją, analizą i wnioskami. Wszystkie działania (no dobrze, większość) od zawsze mają charakter strażacki i wymuszony konkretnym zbiegiem okoliczności. Widoczne i nagłaśniane kampanie dotyczą spraw nieistotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa, za to są efektowne i kosztowne. Ja to rozumiem, bo jako prezes też bym wolał udzielić wywiadu z piękną szykaną i hektarem świeżego asfaltu w tle, a nie tłumaczyć jak działa jakiś pieprzony kawałek linki i z czego jest zrobiony.
Co do ostatniego zdania - trochę uprościłem, bo nie ma dwóch jednakowych wypadków. Ale zakładając, że koło poleciałoby dokładnie tak samo i biedny Surtees by nim dostał, to drugą ofiarą mógłby być Clarke. Trawa jest w takich przypadkach skuteczniejsza od asfaltu, nieboszczyk Csaba Kesjar świadkiem.

jdaniels napisał(a):
Tylko chyba te linki zapobiegające urwaniu kół są jakoś technicznie określone ? Nie wiem, niech mnie ktoś oświeci jeśli się mylę ale przypuszczam, że jest podobnie jak przykładowo monokok w F1 - musi wytrzymać określone siły, są przeprowadzane testy itp. I jeśli dla kierowców, zespołów poziom zabezpieczeń jest wystarczający to ja rozumiem, że akceptują taki właśnie margines ryzyka. Bo chyba w przeciwnym wypadku głośno by krzyczeli jak choćby w sprawie koców grzewczych.
To są dwie różne sprawy. Tak, są takie przepisy od niecałych 10 lat i określają różne parametry. Wtedy jeszcze oglądałem amerykańskie wyścigi i było widać, że po typowych obcierkach o ścianę na owalach koła zwykle trzymają się na sznurkach. Na drogowych torach było gorzej, bo zderzenia są bardziej urozmaicone. Czyli patent nie działa. Dobrze, są określone warunki, są testy - i co z tego, skoro nie działa? Gdyby policzyć takie latające koła od wprowadzenia trzymaczy, będzie spokojnie kilkaset przypadków. Zgodnie z rachunkami któreś koło musiało trafić kierowcę w głowę i stało się to wczoraj, a nie w roku 2012 na przykład. Nie robienie niczego w tej sprawie nazywam właśnie czekaniem, aż przewidywalny do bólu wypadek się zdarzy.
Dla kierowców i zespołów poziom zabezpieczeń jest wystarczający? Raczysz żartować. Zostawmy zespoły, bo zespoły zrobią tyle, ile każe regulamin i ani grama, ani dolara więcej. A kierowcy - taką mają pracę i chyba ją lubią, niezależnie od od wkalkulowanego ryzyka. Poza tym mają kontrakty, a tam jest napisane kiedy mogą krzyczeć i o czym. Krzyczą tylko to, co im zatwierdzi kierownik.

Sansei napisał(a):
Może jeszcze chodzi o kwestie mocowania tych "trzymaczy" u RK w wypadku była ostra demolka całego bolidu, został chyba tylko monokok i tam urwały się nie tyle koła co chyba i ich całe mocowania do karoserii. Zapewne w dzisiejszych czasach są materiały, które spokojnie mogły by się nie urwać (np z nich by można zrobić linki) tylko kwestia ich odpowiedniego zamocowania, tak by nie "puściło" ale i by nie stwarzało dodatkowego zagrożenia, przez "zasprężynowania" i uderzenia ponownie w bolid - kierowcę. Może to też kwestia by odpowiednio mocowane były odpowiednie elementy bolidów, może za daleko sie poszło w tym wszechstronnym ropraszaniu energii podczas wypadku i urywaniu siewszystkiego co się da?

Same dobre pytania. Czekamy na odpowiedzi 8)

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bezpieczeństwo, trzymacze i takie sprawy
PostNapisane: 20 lip 2009, o 18:04 
Offline
moderator
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 25 sty 2005, o 21:38
Posty: 13407
Lokalizacja: Siedlce
Wielki Wódz napisał(a):
jdaniels napisał(a): Przecież możemy jeszcze trochę podnieść ten wskaźnik wymyślając jakąś klatkę bezpieczeństwa montowaną wokół głowy kierowcy czy coś tam jeszcze innego. Oczywiście, możemy. Wszelkie wynalazki będą mile widziane, jeżeli są sensowne. Jakieś zabezpieczenie przed latającymi przedmiotami, przed całym samochodem przejeżdżającym po głowie, albo przed barierą działającą jak toporek w przypadku lądowania głową w dół.


Tutaj przypomina mi sie rozwiązanie widywane w drgsterach (cz jak tam sie to pisze) gdzie w tych "seriach" z długimi wysmukłymi przodami z "otwartą" kabina, powiedzmy. Widać jak głowa kierowcy jest chroniona specjalnym orurowaniem. Taka jakby kratownica z giętych czy spawanych rur jest wigoczna. Proste i chyba skuteczne no nie? Może nie za piękne, ale czy to jest problem by do F1 wprowadzić? Tak wiem wygląda, że jeden by był, czyli możliwość szybkiego opuszczenia bolidu.......hmm ale ten przepis z wyskoczeniem z bolidu chyba w 3 sekundy czy jakoś tak, to wymyślono po tym jak często kierowcy ginęli w kokpicie na skutek pożaru i tego, że nie mogli się wydostać z bolidu... hmm to już chyba nie jest największe zagrożenie obecnie. Zresztą zawsze można opracować system szybkiego "odrzucenia" tej kraty. Boczki się wyjmuje to i to by mozna ;)


Cóż jeśli chodzi mi o odpowiedzi na moje pytania.... obecnie nasuwa mi się na myśl jeden pomysł naszego naukowca, na który jakoś o dziwo ;) nie połaszczyły się zagraniczne koncerny motoryzacyjne. Tj ponoć były pewne zakusy, ale raczej by wykupić patent i schować głęboko w szufladzie. Chodziło o taki hmm (nie pamiętam dokładnie jak sieto nazywało) zderzak pochłaniający energię, a właściwie, chyba "transportujący" energię z uderzenia na koło zamachowe czy jak. No może trochenie za proste to do wsadzenia w różne miejsca bolidu ale....

Ale jak WW pisał, najważniejsze by ustanowić odpowiedni przepis, a zespoły na poziomie F1 to góra w miesiąc sobie z tym poradzą (by sie oczywiście dostosować).
Teoretycznie jeśli monokok ma być najwytrzymalszym elementem, to może do niego powinny być mocowania linek, ale tu problem z ewentualnym spręzynowaniem koła. A może taki materiał "ściągający" po uderzeniu i złamaniu zawieszenia koło jest przycągane do bolidu. Coś ala kurczliwe linki, ale takie w jednym kierunku (po skurczeniu nie odkształcające się już). Można by też nakazać by takie elementy do mocowania były niejako struktura monokoku (cos ala wystające "wąsy" z monokoku, tak samo wytrzymałe, sztywne jak on i nie oderwalne od niego - cztery "wąsy" po jednym na koło, przednie krótsze, bo monokok z przodu kończy się właściwie niemal w miejscu mocowania przedniego zawieszenia jak sie nie mylę, większy problem z tyłu - dłuższe "wąsy" ) to tak w skrócie.

_________________
Fanatyczny Fan Formuły 1

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bezpieczeństwo, trzymacze i takie sprawy
PostNapisane: 20 lip 2009, o 18:17 
Offline
.
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 27 lis 2004, o 17:03
Posty: 2594
Lokalizacja: Wrocław
Wg tego artykułu i wypowiedzi Palmera ( http://en.f1-live.com/f1/en/headlines/news/detail/090720184354.shtml ) F2 ma spełniać wymogi bezpieczeństwa F1 z 2005 r. i oczywiście linki są. Właśnie, są...

_________________
Greg Moore. A legacy of spirit.
http://pl.youtube.com/watch?v=w2pvzbb162A

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bezpieczeństwo, trzymacze i takie sprawy
PostNapisane: 20 lip 2009, o 18:41 
Offline
.
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 24 sie 2008, o 15:42
Posty: 6416
Lokalizacja: f1ultra
Coś pięknego!
Wczoraj w nocy chciałem do Ciebie Wodzu pisać, myślałem o jakimś proteście , manifeście, czymkolwiek, co da upust mym nerwom.
Pisze od siostry, jak się rozsiądę dopisze więcej.
Pozdrawiam


Wielki Wódz napisał(a):
A w zamkniętym się nie ociera? Też się ociera.


Nie ma dwóch jednakowych. Mógłby się zdarzyć trochę inny i to jest powód, aby spokojnie na to czekać?


Gdyby skombinować metalowe zawieszenie z takimi linkami, albo z czymś całkiem innym, może koła by się nie urywały?

Na pewno odpowiedź jest komuś znana, brakuje tylko politycznej decyzji. Tak było choćby z pożarami paliwa. Widział ktoś palący się samochód w ostatnich 15 latach?


Wystarczy otworzyć polskie wydanie F1 Racing na stronie 25

Co do pomysłów, ...jest ich sporo, niestety tylko na papierku
Obrazek
http://www.nextautos.com/geneva-2009-fi ... ormula-one

Obrazek
http://www.fquick.com/blog/Ferrari_Zobi ... of_F1/2472

Obrazek
http://www.webwombat.com.au/motoring/ne ... t-cars.htm

Obrazek
http://www.paddocktalk.com/news/html/mo ... &sid=23247

Obrazek
http://www.webwombat.com.au/motoring/ne ... t-cars.htm

Obrazek
http://www.flickr.com/photos/8011986@N02/3641159635/

Oraz ciekawostka, porównanie zmian 08/09
http://img.photobucket.com/albums/v691/ ... bfdfhm.jpg

I tak jak Wódz wcześniej pisał, o latających kołach miało już nie być tematów, a o sprawie dwóch jednakowych wypadkach nie ma co się rozwodzić , trza zapobiegać. Niedawno wydarzyła się tragedia w Meksyku podczas wyścigów NASCAR, wiecie ile jest podobnych torów ??? Cała Masa !!!!


Czy mógłbym Was zacytować i wyboksować na szykanie, w specjalnym dziale dotyczącym sprawy ?? Oraz załączyć Wasze materiały?? Jak się pojawią :wink:

_________________
Obrazek


Ostatnio edytowano 20 lip 2009, o 19:56 przez Lutbar, łącznie edytowano 3 razy
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bezpieczeństwo, trzymacze i takie sprawy
PostNapisane: 20 lip 2009, o 19:29 
Offline
.
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 22 mar 2008, o 16:29
Posty: 202
Wielki Wódz napisał(a):
Widoczne i nagłaśniane kampanie dotyczą spraw nieistotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa, za to są efektowne i kosztowne. Ja to rozumiem, bo jako prezes też bym wolał udzielić wywiadu z piękną szykaną i hektarem świeżego asfaltu w tle, a nie tłumaczyć jak działa jakiś pieprzony kawałek linki i z czego jest zrobiony.
Co do ostatniego zdania - trochę uprościłem, bo nie ma dwóch jednakowych wypadków. Ale zakładając, że koło poleciałoby dokładnie tak samo i biedny Surtees by nim dostał, to drugą ofiarą mógłby być Clarke.

Problem polega na tym, że twoje założenie jest w tym kontekście całkowicie bezpodstawne. Prawidłowe założenie brzmi: gdyby tam był hektar asfaltu to koło nie urwałoby się wcale bo nie miałoby o co. Do tego zresztą piłem w tym zdaniu o oburzeniu w zestawieniu z argumentacją. Albo jesteśmy za podnoszeniem bezpieczeństwa zawsze czyli hektary wolnych przestrzeni między torem a jakąkolwiek przeszkodą, linki trzymające koła czy inne wynalazki albo akceptujemy pewien poziom ryzyka. Może ja głupi jestem ale nie rozumiem właśnie tego oburzenia na nieskuteczne linki w połączeniu z szyderstwem o hektarach stref bezpieczeństwa.
Wielki Wódz napisał(a):
Dla kierowców i zespołów poziom zabezpieczeń jest wystarczający? Raczysz żartować. Zostawmy zespoły, bo zespoły zrobią tyle, ile każe regulamin i ani grama, ani dolara więcej. A kierowcy - taką mają pracę i chyba ją lubią, niezależnie od od wkalkulowanego ryzyka. Poza tym mają kontrakty, a tam jest napisane kiedy mogą krzyczeć i o czym. Krzyczą tylko to, co im zatwierdzi kierownik.

Bynajmniej, żartem wydaje mi się raczej sugestia jakoby zapisy w kontraktach powstrzymywały kierowców od wypowiadania się w kwestiach bezpieczeństwa. Ale nawet przyjmując takie założenie to nie słyszałem żeby ktoś był zmuszany do podpisywania owych kontraktów. Prawdą natomiast na pewno jest to, że kierowcy akceptują i pewnie nawet lubią ryzyko. Jest przecież całkiem spora grupa ludzi, dla których zajęcie nie wystawiające życia czy zdrowia na szwank jest zwyczajnie nudne i poszukują tego ryzyka. Jak inaczej wytłumaczyć np. masowe uczestnictwo w rzezi nazywanej Tourist Trophy na wyspie Man ? Tam też nikogo nikt na siłę nie wpisuje na listę startową, trup ściele się gęsto a chętnych do uczestnictwa nie brak.
Sansei napisał(a):
Ale jak WW pisał, najważniejsze by ustanowić odpowiedni przepis, a zespoły na poziomie F1 to góra w miesiąc sobie z tym poradzą (by sie oczywiście dostosować).

Oczywistość. Kto jednak powinien się starać o ustanowienie tych przepisów ? Zszokowany śmiercią na torze kibic ? Nie sądzę. Jakoś nie widzę pospolitego ruszenia wśród samych zainteresowanych...


Ostatnio edytowano 20 lip 2009, o 19:59 przez jdaniels, łącznie edytowano 1 raz
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bezpieczeństwo, trzymacze i takie sprawy
PostNapisane: 20 lip 2009, o 19:50 
Offline
.
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 24 sie 2008, o 15:42
Posty: 6416
Lokalizacja: f1ultra
W sprawie asfaltowego pobocza.

Są plusy i minusy, napisze o minusie, którego dostrzegam: nieprzytomny kierowca za kierownica !

_________________
Obrazek

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bezpieczeństwo, trzymacze i takie sprawy
PostNapisane: 20 lip 2009, o 19:57 
Offline
moderator
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 25 sty 2005, o 21:38
Posty: 13407
Lokalizacja: Siedlce
jdaniels napisał(a):
Sansei napisał(a):
Widoczne i nagłaśniane kampanie dotyczą spraw nieistotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa, za to są efektowne i kosztowne. Ja to rozumiem, bo jako prezes też bym wolał udzielić wywiadu z piękną szykaną i hektarem świeżego asfaltu w tle, a nie tłumaczyć jak działa jakiś pieprzony kawałek linki i z czego jest zrobiony.
Co do ostatniego zdania - trochę uprościłem, bo nie ma dwóch jednakowych wypadków. Ale zakładając, że koło poleciałoby dokładnie tak samo i biedny Surtees by nim dostał, to drugą ofiarą mógłby być Clarke.

Problem polega na tym, że twoje założenie jest w tym kontekście całkowicie bezpodstawne. Prawidłowe założenie brzmi: gdyby tam był hektar asfaltu to koło nie urwałoby się wcale bo nie miałoby o co. Do tego zresztą piłem w tym zdaniu o oburzeniu w zestawieniu z argumentacją. Albo jesteśmy za podnoszeniem bezpieczeństwa zawsze czyli hektary wolnych przestrzeni między torem a jakąkolwiek przeszkodą, linki trzymające koła czy inne wynalazki albo akceptujemy pewien poziom ryzyka. Może ja głupi jestem ale nie rozumiem właśnie tego oburzenia na nieskuteczne linki w połączeniu z szyderstwem o hektarach stref bezpieczeństwa.


Czy to co cytujesz, to aby na pewno ja napisałem? :>

Ja w cale nie neguję, aż tak asfaltowych poboczy, jak poszukasz, to znajdziesz....

_________________
Fanatyczny Fan Formuły 1

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bezpieczeństwo, trzymacze i takie sprawy
PostNapisane: 20 lip 2009, o 19:58 
Offline
.
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 22 mar 2008, o 16:29
Posty: 202
Lutbar napisał(a):
W sprawie asfaltowego pobocza.

Są plusy i minusy, napisze o minusie, którego dostrzegam: nieprzytomny kierowca za kierownica !


Ok, ale "hektar asfaltu" to raczej skrót myślowy, zresztą zwykle ten asfalt występuje w towarzystwie kolejnych 2 hektarów żwiru i dopiero banda czy inna przeszkoda. Dotyczy oczywiście zewnętrznych stron zakrętu.

A co powiesz o nieprzytomnym kierowcy na torze ulicznym ?

ps. Sansei, błąd przy cytowaniu, przepraszam. Oczywiście cytowałem Wodza ale forum przy wielokrotnym cytowaniu wariuje a ja nie sprawdziłem przed wysłaniem. Zaraz poprawie.

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bezpieczeństwo, trzymacze i takie sprawy
PostNapisane: 20 lip 2009, o 20:21 
Offline
.
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 24 sie 2008, o 15:42
Posty: 6416
Lokalizacja: f1ultra
Cytuj:
A co powiesz o nieprzytomnym kierowcy na torze ulicznym ?


Ma bliżej do bandy.

Zamanifestowałem na YouTube, a co !
Rysuje coś, zaraz wrzucę :wink:

Proszę się nie śmiać :)
Obrazek

_________________
Obrazek


Ostatnio edytowano 21 lip 2009, o 00:18 przez Lutbar, łącznie edytowano 1 raz
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bezpieczeństwo, trzymacze i takie sprawy
PostNapisane: 20 lip 2009, o 22:24 
Offline
moderator
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 9 mar 2002, o 01:00
Posty: 5376
Lokalizacja: już nie Kaszëbë
jdaniels napisał(a):
Bynajmniej, żartem wydaje mi się raczej sugestia jakoby zapisy w kontraktach powstrzymywały kierowców od wypowiadania się w kwestiach bezpieczeństwa.
To niezupełnie na temat, ale wydaje mi sie istotne. Otóż tak. To nie sugestia, to fakt. Wszystkie komunkaty, oświadczenia czy jak to nazwiemy dotyczące działalności zawodowej kierowcy podlegaja rygorom zapisanym w kontrakcie, a kontrakt jest zgodny i z wewnętrznymi zasadami pracodawcy, i z różnymi innymi dokumentami które pracodawcę obowiązują. Concorde Agreement, umowy w sprawach praw komercyjnych, regulaminy FIA. Nie ma zachowań spontanicznych. Tak jest u kolarzy, piłkarzy, koszykarzy i wszelkich innych zawodowców. Nie stosujesz się - w najlepszym wypadku wchodza na wypłatę. Nie zrozumiesz aluzji - następnym razem wylot bez odszkodowania. Bardzo mi przykro. Tym bardziej przykro, że niektórzy oglądają tzw. "konferencje prasowe" i chcą się stamtąd czegoś dowiedzieć. I dowiadują się, jeśli to coś zostało wcześniej zaakceptowane przez przełożonych.

jdaniels napisał(a):
Kto jednak powinien się starać o ustanowienie tych przepisów ? Zszokowany śmiercią na torze kibic ? Nie sądzę. Jakoś nie widzę pospolitego ruszenia wśród samych zainteresowanych...
A to jest na temat. Tylko kto to ci "zainteresowani"? Jeśli kierowcy, to jak wyżej. Mogą sobie pogadać przy wódce, do prasy to się nie przedostanie. Jeśli ich pracodawcy, to uwiną się w mig, kiedy naprawdę będą musieli. A jeśli FIA, to nie chcę być wulgarny. Może gdyby w tym sezonie ktoś jeszcze dostał kołem po głowie? Najlepiej w jakimś ważniejszym wyścigu, z dużą oglądalnością.

jdaniels napisał(a):
Ale nawet przyjmując takie założenie to nie słyszałem żeby ktoś był zmuszany do podpisywania owych kontraktów. Prawdą natomiast na pewno jest to, że kierowcy akceptują i pewnie nawet lubią ryzyko. Jest przecież całkiem spora grupa ludzi, dla których zajęcie nie wystawiające życia czy zdrowia na szwank jest zwyczajnie nudne i poszukują tego ryzyka. Jak inaczej wytłumaczyć np. masowe uczestnictwo w rzezi nazywanej Tourist Trophy na wyspie Man ? Tam też nikogo nikt na siłę nie wpisuje na listę startową, trup ściele się gęsto a chętnych do uczestnictwa nie brak.
Tak, na pewno prawdą jest i też nie słyszałem o przymusie. To jest dobrowolne. Ale jak już dobrowolnie podpiszesz, to obowiązuje. A gdyby Tourist Trophy przynosił rocznie chociaż nędzne 10 mln funtów zysku, zaraz miałbyś tam bandę prawników, grube umowy i rozmowy kontrolowane.

O asfaltach itp. może innym razem.

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bezpieczeństwo, trzymacze i takie sprawy
PostNapisane: 20 lip 2009, o 22:37 
Offline
.
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 24 sie 2008, o 15:42
Posty: 6416
Lokalizacja: f1ultra
Do podpisywania kontraktów nikt nie zmusza, problem w tym, że innych nie ma

_________________
Obrazek

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bezpieczeństwo, trzymacze i takie sprawy
PostNapisane: 21 lip 2009, o 00:47 
Offline
moderator
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 23 cze 2003, o 13:28
Posty: 4939
Wielki Wódz napisał(a):
... A ja bym chciał wiedzieć na przykład, dlaczego te trzymacze jakoś tam działały 9 lat temu, przez chwilę – tak było, każdy widział – i jakoś przestały? Piszcie co chcecie, byle na temat.


I właśnie nad tym się dzisiaj zastanawiałem. Kurde, jednak te kilka lat wstecz to wszystko jakoś działało... albo mam po prostu takie odczucie. Już po GP Australii zastanawiałem się co do cholery z tymi kołami się dzieje. Dla mnie wygląda to w ten sposób, że F1 idzie do przodu, te cholerne linki były wystarczające na samochody kilka lat temu, gdzie wszystko było trwalsze, a teraz po torach jeżdżą plastikowe zabawki. Wszyscy odchudzają bolidy przez jakieś pierdy w stylu KERS itp, szukają oszczędności.

PS.
poza zblazowaną oponą Kimiego na Nurbugringu 05, gdzie wyglądało to groźnie i gdyby coś się stało to "trzymające linki" jednak by były winne przypomniało mi się coś takiego:

Obrazek

_________________
ObrazekObrazek

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bezpieczeństwo, trzymacze i takie sprawy
PostNapisane: 21 lip 2009, o 08:06 
Offline
.
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 24 sie 2008, o 15:42
Posty: 6416
Lokalizacja: f1ultra
Dokładnie jest jak piszesz ,
Kasa idzie na KERS'y i Dyfuzory, ...na królicze uszy, kosmiczne testerskie wiatraki, i bóg wie co jeszcze. Tak jak pisał Wodzu, nie każą nie robimy. Co robi FIA ? Targuje się z Ferrari, legendą psia jego mać ! Wywala wielkie artykuły na głównej, o tym, jak to bezpieczeństwo ratuje Kubice! I jest ok , bo przecież przeżył
Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura.
O linkach pisali lat temu dziesięć, po ośmiu już był spokój. Chciałbym je porównać,...porównać linki dnia wczorajszego i dzisiejszego.

_________________
Obrazek

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bezpieczeństwo, trzymacze i takie sprawy
PostNapisane: 21 lip 2009, o 09:54 
Offline
.
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 8 sie 2006, o 14:28
Posty: 3512
Lokalizacja: Olsztyn
Nie umiem znaleźć przepisów sprzed 2004.

W 2004 linki miały wytrzymać 70 kN i zaabsorbowac energię 900J (70 kN jest na czerwono jako nowość, nie wiem ile było przedtem), w okolicach 2000 była mowa o zmianie z 50 na 100 kN, ale to informacja z newsów, nie z regulaminu.

http://www.fia.com/resources/documents/ ... _Reg_a.pdf punkt 10.3.4
W 2006 już nie ma podanej energii, tylko odniesienie do procedury testowej FIA nr 03/05, w następnych latach zmienionej na 03/07.
http://www.fia.com/resources/documents/ ... ations.pdf

Więcej nie umiem wyszperać, może komu innemu się uda

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bezpieczeństwo, trzymacze i takie sprawy
PostNapisane: 21 lip 2009, o 10:19 
Offline
.
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 24 sie 2008, o 15:42
Posty: 6416
Lokalizacja: f1ultra
Koniu zacytowałem Cię, Zapytałem o to Jo ! ( mam nadzieje,że zrozumie wypowiedź, byki strzeliłem ) http://joesaward.wordpress.com/2009/07/ ... mment-1992 Your comment is awaiting moderation.

_________________
Obrazek

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Bezpieczeństwo, trzymacze i takie sprawy
PostNapisane: 22 lip 2009, o 22:12 
Offline
moderator
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 9 mar 2002, o 01:00
Posty: 5376
Lokalizacja: już nie Kaszëbë
No i co, Jo poszedł do biblioteki? :wink: A ja sobie obejrzałem trochę zdjęć i trochę filmów i nic mądrzejszy nie jestem. Całkiem po amatorsku wydaje mi się po tym oglądaniu, że wytrzymałość zawieszenia i mocowanie do kadłuba coś tu ma do rzeczy, nie tylko te linki. Inaczej mówiąc, nie zauważyłem żadnej różnicy w ilości i jakości latających kół w czasach metalowych zawieszeń i teraz. Wnioski aż strach wyciągać. :-?

Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 162 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 9  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

F1 ultra - Formuła1 Forum Powered by phpBB © phpBB Group