F1ultra Forum: Formuła 1, GP2 i inne serie na www.f1ultra.pl

Forum fanów Formuły 1 i czytelników F1ultra
Teraz jest 16 paź 2018, o 10:13

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 6 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Jestem bolidem - czyli biegam po torach
PostNapisane: 22 sie 2015, o 12:37 
Offline
moderator
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 7 mar 2003, o 16:56
Posty: 4520
Lokalizacja: Bruksela // Poznan
Długie, ale napisałem to jako artykuł na Ultrę (można tam przerzucić). Zapraszam do czytania.

Cytuj:
Właśnie mija nam GP Belgii i znów możemy podziwiać tor Spa w telewizji. Kilku Ultrowiczów pewnie ma więcej szczęścia i zobaczy zmagania kierowców z bliska. Jak blisko można podejść? Otóż można bardzo blisko.

Od dłuższego czasu uderza w Polaków moda na bieganie - była Kubicomania i przeżyliśmy, przeżyjemy też to. Z tą różnicą, że jogging stał się popularny w całej Europie. Ma to minusy, ale ma to też plusy - nie ma miejsca, w którym nie jest zorganizowany jakiś bieg, nie ma dnia, w którym nie da się poniszczyć sobie stawów i spocić się jak wieprz. Nurburgring wraz z pętlą północną (26 km), Zolder (10 km), Zandvoort (12 km) i Spa (półmaraton) to moje tegoroczne osiągnięcia. Może nie wszędzie jeździ F1, ale jeździła kiedyś, więc się liczy - sam definiuję swoją kolekcję, więc wiem co do niej zaliczam.

Tor Spa jest wyjątkowy. Biegłem tu półmaraton w marcu. Słynna pętla północna nie jest dużo gorsza, ale mimo wszystko Spa robi większe wrażenie. Nie ma miejsca na trasie, z którego nie widać w oddali innych fragmentów toru - gdzieś przez krzaki widać trybunę, gdzieś przebija jakiś zakręt. Problemem dla biegacza jest to, że w/w oddal jest wyjątkowo daleko. No i te różnice wysokości....

Bieg zaczyna się tak, jak wyścig F1. Od linii startu do pierwszego zakrętu, La Source biegniemy ostro pod górkę. To tylko 300 metrów toru, ale w tym czasie podbiegamy 12 metrów, czyli 4 piętra. Drugi najwyższy punkt toru. Zanim zbiegniemy 10 pięter w dół do mostku nad strumieniem Eau Rouge, uderza nas widok. Z tego miejsca widać zarówno szczyt Les Combes wraz z antenami GSM, ale także Stavelot. Do Les Combes wydaje się być bardzo daleko, a Stavelot jest w zupełnie innym miejscu - nie na wprost, a gdzieś w dole po prawej. Dokładnie 100 metrów niżej niż podstawa anten. Biegnę do najsłynniejszego zakrętu w kalendarzu F1.

Widziałem to miejsce kilka razy, a by opisać stromiznę, wrócę do czwartku przed którymś wyścigiem. Tor jest otwarty dla zwiedzających i masa ludzi rusza różnymi środkami lokomocji na trasę. Podbieg na Radillion jest tak stromy, że piechurzy wyprzedzają dwóch rowerzystów, którzy próbują podjechać. Warto to podkreślić - dwóch rowerzystów odwarzyło się jechać, reszta grzecznie prowadzi dwukołowce. Ja zwolniłem z 4:30 na kilometr do 6:00, by już na pierwszym okrążeniu nie zmęczyć nóg - nic nie pomogło. 6:00 na tej górce to jak 6:00 na kilometr biegnąc na szczyt Pałacu Kultury po schodach. Wiem, bo biegłem.

Gdy bolidy WSbR zdobywają ten szczyt, słychać wyraźnie braki mocy, silnik się "dusi", obroty się zmniejszają. Kategoria Renault z silnikami dwulitrowymi to jeszcze większy kłopot - kierowcy muszą zredukować bieg. Ja pędzę niczym F1, wbiegam na prostą Kemmel w okolicach 5:30, czyli założonym tempem na całość (marzenia). Na prawą stronę zbiega osobnik "w krzaczki" i uzmysławiam sobie jak niesamowite jest to miejsce. Za jego plecami widać pół toru, od zakrętu brukselskiego aż po Blanchimont. Może on nie sika, może ogląda? Koncentruję się na prostej Kemmel. Dopiero za okrążenie przypomnę sobie mapkę toru, 7 kilometrów później poczuję w nogach ból tej prostej. Jest długa i widać jej koniec (co nie motywuje), ale przede wszystkim jest cały czas delikatnie pod górkę. Tak, po wbiegnięciu schodami na "Pałac Kultury" nie ma odpoczynku. Mijam pierwszych zawodników z grupy dwu-okrążeniowców, którzy wystartowali 15 minut wcześniej i dostaje wiatru w żagle.

Woda na szykanie i jest już z górki. Najpierw delikatnie, do nawrotu Bruxelles. W tej okolicy widzę ponownie metę i La Source, które czają się gdzieś na horyzoncie. Daleko. Od Brukseli ostro w dół do Pouhon, potem płasko z malutkim podbiegiem na Campus i zbiegiem do Stavelot. W sumie 100 metrów w dół z Les Combes. Mijam kolejnych dwu-okrążeniowców, choć kilku osobników z mojej kategorii przyspiesza bardziej niż ja - spotkamy się na podbiegach, mam nadzieję. Czyli w zasadzie... gonię ich już teraz - Stavelot jest najniżej położonym punktem toru. Przecinam strumyk Eau Rouge (tak, to ten sam) i zaczynam wspinaczkę. Mimo, że muszę wbiec z 360 m n.p.m. na 430 m n.p.m. zakrętu La Source, jakoś mi to nie przeszkadza. Blanchimont jest przereklamowane. Sunę 5:15 mijając kolejnych rywali - czy będę cierpieć za kilka kilometrów i żałować? Podwijam rękawki, biorę się do roboty. Szalik zrzucam na mecie pierwszego okrążenia (wokół toru wciąż leżały kupki śniegu, było zimno, lecz słonecznie), kolejny punkt wodopoju już za przystankiem autobusowym.

Jakie były kolejne dwa okrążenia? W sumie podobne. Drugi morderczy podbieg Raidillon w towarzystwie ślicznej blondynki (jest F1, muszą być piękne dziewczyny) i nierówny oddech spowodowany rozmową skutkuje cierpieniem na prostej Kemmel. Uśmiech wraca na twarz po uzupełnieniu paliwa (punkt wodno-żywieniowy Les Combes) - łapię w biegu ćwiartkę pomarańczy, cofam się o przegadany rozdział w audiobooku i biegnę samotnie w dół. Przybijam piątki dzieciakom (rodziny uczestników ruszyły spacerkiem w kierunku przeciwnym do nas, więc były już na całej długości toru), mijam psy - jeden się załatwia na zakręcie Campus, ale flagi czerwono-żółtej brak mimo śliskiej nawierzchni. Na Blanchimont masa biegaczy idzie, nie mają już siły. Ktoś krzyczy, że się przygotowywał dobrze, ale te górki są za duże. Wydaje mi się, że przyspieszam, ale przy tym zmęczeniu przyspieszanie oznacza utrzymywanie tego samego tempa. Jeszcze jedno.

Ostatni podbieg pod Raidillon robię w tempie 7:30, w duchu krzyczę słowo wulgarne (tak, to) stawiając każdy krok. Prosta Kemmel to czas na myśli samobójcze. Gdy ma być już z górki, zarkęt Bruxelles, sensor w prawej oponie mówi, że będzie solidny krwiak pod paznokciem jeśli nie zjadę do boksu poprawić skarpetkę - ale to by była za duża strata czasowa, zresztą to już nic nie pomoże. Wyłączam książkę, nie wypada przecież nie posłuchać (pośpiewać) "Run to the hills" Iron Maiden na ostatnim podbiegu.

Meta.

PS. Ogromne to szczęście, że na Spa nie trzeba robić rundy honorowej wokół toru po przekroczeniu linii mety.
PPS. 20.76 km, 1:58:43, średnia 5:45, 449 metrów różnica wysokości, 162 kroki na minutę, 1801 kcal

_________________
No animals were hurt during writing of that post.

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jestem bolidem - czyli biegam po torach
PostNapisane: 22 sie 2015, o 14:48 
Offline
.
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 14 mar 2007, o 10:53
Posty: 2119
Wielkie dzięki za obrazowe przedstawienie różnic poziomów oraz lekkiej formy w opisie zmagań. I gratuluję kondycji. :) :)2

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jestem bolidem - czyli biegam po torach
PostNapisane: 22 sie 2015, o 22:53 
Offline
.
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 5 paź 2014, o 10:10
Posty: 223
Lokalizacja: Szczytno
Fajowy opis. Zazdroszczę. Przebiegłbym może z kilometr, no niech będzie półtora, ale tyle i jeszcze wzniesienia. Chylę czoła. Tak w ogóle fajny patent, biegać po torach F1.
Byś wrzucił jakieś foty, nie z biegu ( hehehehe), ale tak obok.

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jestem bolidem - czyli biegam po torach
PostNapisane: 23 sie 2015, o 09:23 
Offline
moderator
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 25 sty 2005, o 21:38
Posty: 13429
Lokalizacja: Siedlce
Wolał bym rowerem ;)
Choć marzę by Monaco "przejsć" na kolanach lub na czworaka, z jezykiem przy asfalcie hehe ;)

_________________
Fanatyczny Fan Formuły 1

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jestem bolidem - czyli biegam po torach
PostNapisane: 23 sie 2015, o 10:56 
Offline
moderator
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 7 mar 2003, o 16:56
Posty: 4520
Lokalizacja: Bruksela // Poznan
Moja dziewczyna miała akurat coś na ten weekend zaplanowane, więc nikt mnie za bardzo nie fotografował... A oficjalny fotograf wrzucił zdjęcia jedynie do wydarzenia na fejsbuku, potem wydarzenie zostało skasowane i zdjęcia też zniknęły.

Przeżył filmik, widać mnie tu w okolicach 40stej sekundy (czarne rajtuzy, czarna kurtka, niebieski szalik - idę po numer startowy):
https://www.youtube.com/watch?v=UzSon8Z_W80
od 1:28 widać z kolei podbieg z Eau Rouge na prostą Kemmel - dość dobrze widać różnice wysokości, potem widać, że prosta Kemmel nie jest ani trochę płaska, no i wspomniany przeze mnie widok na "dolną część toru" od 1:38.

Jak zatrzymacie sobie na 2:34, to widać na linii horyzontu kupkę drzew - to są drzewa "wewnątrz" nawrotu Bruxelles. Oczami widać tor stojąc w tym miejscu, można to też w drugą stronę zobaczyć, jak tu ( z motocyklami):
http://i.ytimg.com/vi/hqa-CzZKikg/maxresdefault.jpg

___

Sansei, niestety nie da się wejść pieszo do tunelu ;-/ A rowerowe zmagania na Spa też istnieją - Belgowie uwielbiają rowery, więc tor jest często otwarty.

_________________
No animals were hurt during writing of that post.

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Jestem bolidem - czyli biegam po torach
PostNapisane: 25 sie 2015, o 21:22 
Offline
.
Avatar użytkownika
Dołączył(a): 10 lip 2005, o 23:47
Posty: 1437
Lokalizacja: Londyn
Sansei napisał(a):
Choć marzę by Monaco "przejsć" na kolanach lub na czworaka, z jezykiem przy asfalcie hehe ;)

dobre ;) . to jest nas dwoch

_________________
“I am a racer, I push things to the absolute edge. People like it or don’t like it – I don’t care. What is allowed, I will go for.” M.Schumacher

Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 6 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
F1 ultra - Formuła1 Forum Powered by phpBB © phpBB Group